Blog
parafiarodaki.pl
jarkwi
jarkwi ks. Jarosław Kwiecień, ksiądz
11 obserwujących 593 notki 225194 odsłony
jarkwi, 13 lipca 2017 r.

VII Katecheza Fatimska

230 1 1 A A A

VII Katecheza Fatimska„NIECH WSZYSCY NOSZĄCY SZKAPLERZ WIDZĄ W NIM OZNAKĘ POŚWIĘCENIA SIĘ NIEPOKALANEMU SERCU MARYI”

św. Jan Paweł II

Kiedy podczas upalnego lata usłyszymy słowo: karmel, prawdopodobnie pomyślimy najpierw o lodach, albo o jakiejś polewie do deserów o smaku palonego cukru. Na kartach Pisma Świętego, Karmel to nazwa pewnej góry w Ziemi Świętej, na pograniczu Samarii i Galilei. Już od starożytności słynęła z niezwykłego piękna, z niej roztaczał się niesamowity widok na Morze Śródziemne. Bliskość morza zapewniająca duże ilości opadów, obecność źródeł i sezonowych strumieni sprawiała, że nawet gdy okoliczne krainy wysychały z powodu doskwierających suszy, to pasmo górskie cieszyło oko bogactwem roślinności: bujnych drzew, zielonych krzewów i kwitnących kwiatów.

Z pewnością dlatego na kartach Starego Testamentu, Karmel uznawany jest za symbol piękna. W IX w. przed Chrystusem na tej górze Eliasz, prorok jak ogień, bronił wiary w jedynego i prawdziwego Boga. Wyproszony przez niego znak z nieba, skutecznie odwrócił serca Izraelitów od obcych kultów i doprowadził do unicestwienia 450 proroków bożka Baala. Po tym wydarzeniu, w jednej z grot na zachodnim zboczu góry, Eliasz ukrywał się przed gniewem królowej. Potem osiedlili się tam pustelnicy, którzy w samotności, na modlitwie szukali obecności Boga. Nazywano ich Braćmi Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel.

W XIII w. zakonnicy ratując swe życie, opuścili Ziemię Świętą w obawie przed inwazją islamu. Dotarli do Europy, ale ich przyjęcie było raczej chłodne. Karmelici wykorzenieni ze swego środowiska i pustelniczego sposobu życia, znaleźli się w zupełnie nowych warunkach życiowych pod względem klimatycznym, etnicznym i kulturowym. W tym czasie dynamicznie się rozwijały i cieszyły już dużą popularnością zakony franciszkanów i dominikanów, które z przesłaniem Ewangelii wychodziły do prostego ludu. Duchowni i świeccy nie dostrzegali potrzeby istnienia nowego zakonu, który mocno izolował się od wiernych. Uważano się ich za intruzów, utrudniano budowę klasztorów a nawet zabraniano odprawiania Mszy św. Funkcjonował mocny zarzut, że papież zatwierdził ich regułę tylko dla eremitów na Górze Karmel, a ponieważ w Europie musieli zmienić styl życia, papieskie zatwierdzenie przestało obowiązywać. Sytuacja z czasem stała się coraz bardziej beznadziejna. Wspomniane okoliczności sprawiły, że liczba karmelitów zaczęła gwałtownie spadać, a zakonowi po prostu groziło wymarcie. Zrozpaczony generał zakonu, św. Szymon Stock, w nocy z 15 na 16 lipca żarliwie modlił się do Matki Bożej słowami pięknej antyfony, nawiązującej do widoków Palestyny: Kwiecie Karmelu, Wonna winnico, Ozdobo niebios, Matko – Dziewico, o Najwspanialsza! Matko łagodna, czysta i wierna, Dzieciom Karmelu bądź miłosierna, o Gwiazdo Morza! Maryja usłyszała przepełnioną bólem prośbę o ocalenie. Na wołanie odpowiedziała jeszcze większą łaską. Ukazując się Szymonowi powiedziała: przyjmij najmilszy synu szkaplerz twojego zakonu, znak Mojej szczególnej łaski dla ciebie i wszystkich karmelitów. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Kto umrze przyodziany szkaplerzem nie zazna ognia piekielnego. Do tej szczególnej obietnicy został dołączony tzw. przywilej sobotni: Ja, Matka w pierwszą sobotę po ich śmierci, wyzwolę ich z czyśćca i zawiodę na świętą górę życia wiecznego. Kościół wielokrotnie zatwierdzał przywileje szkaplerza i popierał to nabożeństwo. Na pamiątkę objawienia, 16 lipca ustanowiono święto NMP z Góry Karmel. Siedmiu papieży potwierdzało wszystkie łaski i przywileje zakonu karmelitańskiego, przyczyniając się do jego dalszego rozwoju i pogłębienia nabożeństwa. Od XIII w. rozpoczął się dynamiczny i masowy rozwój bractw szkaplerznych. Wiernych pragnących żyć duchowością karmelitańską było tak wielu, że obok różańca szkaplerz stał się najpopularniejszym nabożeństwem maryjnym. Wiele w tym zasługi naszego rodaka, św. Jana Pawła II, który lubił powtarzać stare polskie przysłowie: szkaplerz noś, na różańcu proś.

Karol Wojtyła przyjął szkaplerz krótko po śmierci swojej mamy, w wieku 10 lat, w wadowickim klasztorze karmelitów na Górce. Wspominał w swojej autobiograficznej książce, że to nabożeństwo kształtowało jego pobożność maryjną jako chłopca, a później młodzieńca i gimnazjalisty, aż do egzaminu dojrzałości. Jego koledzy zauważyli, że jako młody chłopak podczas zajęć gimnastyki, nigdy nie wstydził się tego znaku katolickiej pobożności. Zachowały się fotografie dorosłego Karola Wojtyły, ciężko pracującego w kamieniołomie podczas okupacji lub odpoczywającego w kajaku w okresie wakacji, na których szkaplerz dyskretnie wystaje zza jego koszuli. Jako kapłan, biskup, kardynał i papież nosił zawsze szkaplerz płócienny. Nigdy się z nim nie rozstawał. Po zamachu na jego życie, gdy po raz drugi trafił do kliniki Gemelli w związku z obecnością groźnego cytomegalowirusa, poprawa zdrowia nastąpiła w nocy z 15 na 16 lipca. Gorączka opuściła chorego a zdumieni lekarze stwierdzili, że wirus opuścił organizm razem z nią. Płócienny szkaplerz „słyszał” później ostatnie uderzenia papieskiego serca. Po śmierci Jana Pawła II kardynał Dziwisz zdjął go z jego piersi i przekazał klasztorowi Karmelitów w Wadowicach. Pielgrzymi przybywający do Wadowic na Górkę ze czcią całują relikwiarz, z tym szczególnym znakiem przymierza papieża z Maryją.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @AKIN Oj lubimy krytykować. Nie wiem po co. Nie odpowiadam, bo nie mam na tyle czasu, ponieważ...
  • @CORNFIELD Właśnie piekę pizzę z opieńkami. Oczywiście po ich wcześniejszym podgotowaniu....
  • @FGB O gustach się nie dyskutuję. Bo choć od czasu do czasu lubię np. włoskopodobną czy...

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo